"Bezpłatne" studiowanie

"Bezpłatne" studiowanie
phoca_thumb_s_pieniadzePolskie "bezpłatne" studiowanie wbrew pozorom nie jest bezpłatne, a to ile nas będzie kosztowało zależy od grubości naszego portfela.

Już niedługo znów polskie uczelnie – państwowe i prywatne – zapełnią się młodymi, żądnymi wiedzy (i nie tylko) studentami.

Największa liczba chętnych jest zawsze na uczelnie państwowe; dopiero niepowodzenie powoduje, że maturzysta decyduje się na uczelnię prywatną. Tu należy zaznaczyć, że nie jest to reguła, jest wiele znakomitych uczelni prywatnych, na które też ciężko się dostać, a ich ukończenie daje wielkie możliwości.

Wróćmy jednak do uczelni państwowych, tych "bezpłatnych", na których, jak się okazuje, studiowanie tylko pozornie nic nie kosztuje. Wiele rodzin zapożycza się tylko po to, by ich pociecha mogła studiować w dużym mieście, na dobrej uczelni. Traktują to jak inwestycję na przyszłość.

Akademik, w zależności od uczelni i standardu, to 250-300 zł za miesiąc. Wynajęcie mieszkania czy pokoju, również w zależności od lokalizacji i standardu – od 300 nawet do 600 zł za osobę. Do tego przydałby się bilet miesięczny na tramwaj i autobus, kolejne 50 zł. Weźmy pod uwagę żywienie we własnym zakresie – to dodatkowo jakieś 200-400 zł miesięcznie. Dołóżmy jeszcze 50-100 zł miesięcznie za telefon komórkowy. Nie należy zapominać o pomocach naukowych, ale to już w zależności od typu i kierunku studiów. Wszelkiego rodzaju używki, papierosy, piwo, kawa, to już indywidualna sprawa, ale jak wiadomo – student na to zawsze znajdzie pieniądze. O komputerze chyba nie muszę wspominać, dziś to nieodłączne narzędzie każdego żaka.

Oczywiście dla najuboższych uczelnie przewidują dopłaty do akademików, do obiadów, stypendia socjalne itp. Można także skorzystać z kredytu studenckiego, miesięcznie dostaniemy 600 zł. Spłata takiego kredytu jest wygodna i nisko oprocentowana.

Jak łatwo obliczyć, "bezpłatne" studiowanie to koszt od 700 do 1200 zł miesięcznie (nie wliczając pomocy naukowych i przyjemności). Czy to dużo czy mało, to oczywiście zależy od naszej zamożności. Ale jak wiemy, student zawsze sobie poradzi. Jak tylko przebrnie przez pierwszy rok, zauważy jak dużo jest możliwości, by dorobić. Przecież każdy grosz się liczy, a poza tym można liczyć na niezapomniane wrażenia i doświadczenia.

źródło: wiadomości24.pl


 

Komentarze  

 
+1 #1 2009-10-13 18:46
w sumie to niektórym nie jest tak łatwo, ja obecnie jestem na pierwszym roku i dostaje 350zl (razem z siostrą 700)
Cytować
 
 
+1 #2 2009-10-15 11:25
Biedni studenci... hihi lepiej "iść na informatykę" do szkoły policealnej, a wcześniej dużo czasu spędzić pod linux-em na jakimś dobrym distro nauczyć pisani się modułów, Na Slax czy Suse 10.1 przy wykorzystaniu języka c++ i rodzinki gnu gcc-g++ a zarobki całkiem nie złe bo kto nie chce 3000 "kafelków" na miesiączek zarabiać a może więcej... co do innych kierunków (czytaj później realnej pracy, za jak najbardziej realne pieniądze) no tu gorzej i studia nie pomogą, jeśli nie będzie to człowiek bystry obrotny mający cel i dążący do perfekcji(na ile się da) ale polecam omijać szerokim łukiem kierunki humanistyczne lub pokrewne czy też bądź lub podobne... marny pieniądz, nudna praca..
Pozdrawiam.
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież



Copyright Edukacja.NET