10 największych błędów studentaStudenci bardzo często popełniają błędy, które tylko pozornie wydają się błahe i nieznaczące. Mogą one jednak doprowadzić do błyskawicznego zakończenia akademickiej przygody, utraty pieniędzy i wielu innych sytuacji, których każdy człowiek wolałby w swoim życiu uniknąć. Przedstawiamy Wam "10 największych błędów studenta” - przeczytajcie bardzo uważnie!

1. "Zacznę się uczyć do egzaminu po weekendzie".

To chyba największy błąd, jaki może popełnić student w trakcie swojej przygody akademickiej. Ciągłe odkładanie nauki do egzaminu na później prowadzi bowiem do obowiązkowego udziału w kampanii wrześniowej, która jest znacznie bardziej stresująca. Szczęście na egzaminie może nam oczywiście czasem dopisać, ale nie liczmy na to, że uda nam się pokonać wszystkie egzaminy i zaliczenia wyłącznie dzięki fartowi.

2. "Praca magisterska to pikuś, napiszę ją pod koniec maja".

Kolejny poważny błąd, który może nam przysporzyć sporo problemów. Magisterka to nie jest zwykła praca zaliczeniowa, którą można przygotować w jeden wieczór, wydrukować i oddać profesorowi do przejrzenia. Do jej stworzenia potrzebujemy solidnej bibliografii, wielu opracowań, pomysłów i sporej ilości wolnego czasu. Dodatkowym problemem mogą okazać się obowiązkowe badania, które na wielu kierunkach studiów są wymagane w pracach dyplomowych. Pisaniem pracy magisterskiej lepiej zająć się odpowiednio wcześnie...

3. "Na pewno nie będzie dzisiaj żadnego kolokwium".

Fakt, wykładowca też jest człowiekiem i czasem nie chce dobijać studentów zgromadzonych w sali. Jeśli jednak liczysz, że ten stan będzie utrzymywał się przez cały okres studiów, to jesteś w wielkim błędzie. Kolokwium nadejdzie prędzej czy później...

4. "Egzamin ustny? Coco Jambo i do przodu - to moja dewiza!"

Kojarzysz wodolejstwo i włączanie Mickiewicza? Fakt, na maturze ustnej z języka polskiego można sobie pływać do woli, ale na studiach to już raczej nie przechodzi. Twój wykładowca oczekuje od Ciebie konkretnej wiedzy i rzeczowych odpowiedzi na postawione pytania. Nie potrafisz na nie odpowiedzieć? Kampania wrześniowa czeka na Ciebie...

5. "Obowiązkowe praktyki studenckie to totalna nuda i strata czasu, załatwię gdzieś sam podpis".

Fakt, parzenie kawy i kserowanie setek bzdurnych dokumentów nie wydaje się zbyt pasjonującym zajęciem. Jeśli jednak odpowiednio wcześnie rozejrzysz się za ofertami praktyk studenckich, to możesz mieć pewność, że trafisz do nowoczesnej firmy, w której będziesz mógł liczyć zarówno na zdobycie cennej wiedzy i umiejętności, jak i na dodatkowe benefity. Wielu praktykantów otrzymuje także propozycje stałej współpracy po zakończeniu okresu obowiązkowych praktyk.

6. "Mamo, nie pakuj mi tych słoików i puszek, bo to jakaś wiocha jest".

To chyba największy grzech studenta. Nigdy nie wiesz, kiedy słoik lub puszka przywieziona z rodzinnego domu może uratować Cię przed niechybną śmiercią głodową. Musisz jednak uważać na swoich współlokatorów, którzy mogą pozbawić Cię żelaznych zapasów – najlepszym rozwiązaniem jest ukrycie słoików i puszek. Wszystko w myśl studenckiej zasady „Co z oczu, to i z żołądka”.

7. "Wynająłem pokój za miastem za marne grosze – zaoszczędzę!"

Mieszkanie za miastem ma swoje niewątpliwe plusy: niższy czynsz, cisza i spokój. Nie należy jednak zapominać o tym, że dojazd na uczelnie zajmie nam znacznie więcej czasu, najbliższy klub studencki może znajdować się kilkanaście kilometrów od naszego mieszkania, a nocny powrót do domu komunikacją miejską jest w zasadzie nierealny. Coś za coś, prawda?

8. "Chodzenie na wykłady to relikt socjalizmu, lepiej pograć w CoD".

Fakt, aktywne uczestniczeniu w wielu wykładach może wymagać stoickiej cierpliwości. Nuda i monotonia to często synonimy, których studenci używają do określania zajęć, w których muszą uczestniczyć. Wiele wykładów jest jednak obowiązkowych i niezależnie od ich formy trzeba się po prostu na nich pojawiać regularnie. Na CoD na pewno też znajdziecie czas:)

9. "Ja nie mam racji? Oczywiście, że mam rację panie psorze!"

Najważniejsza zasada, którą należy bezwzględnie przestrzegać brzmi: "Wykładowca/profesor ma zawsze rację. Jeśli jednak jej nie ma, to przeczytaj ponownie ze zrozumieniem poprzednie zdanie". Wszelkie kłótnie czy sprzeczki z profesorem mogą błyskawicznie zakończyć naszą akademicką przygodę i zamknąć drogę do uzyskania wymarzonego dyplomu...

10. "Na pewno będzie ten sam zestaw pytań, co w ubiegłym roku".

Na koniec zostawiliśmy błąd, którzy towarzyszy polskim żakom już od bardzo dawna, a jest nim „płonna nadzieja”. Można oczywiście liczyć na to, że wykładowcy nie będzie chciało się układać nowego zestawu pytań, ale czy ma to sens? Znacznie lepszym rozwiązaniem jest odpowiednie przygotowanie się do egzaminu – zostawiając cuda i nadzieję na zupełnie inną okazję.

Ściąga, ściągawka, gotowiec, as w rękawie... Jak jej nie nazwać, każdy pamięta i zna tą, jakże nielubianą przez nauczycieli i profesorów, "pomoc naukową". Jedni, bo widzieli jak używają