sukcesBez obaw, nie będziemy tu rzucać złotymi radami w stylu trzeba się uczyć systematycznie, od początku semestru”. Na miesiąc przed sesją żadnemu studentowi nie przyniesie to nic poza irytacją, ewentualnie wyrzutami sumienia. Istnieje jednak kilka podstawowych zasad, które pomogą Ci ogarnąć egzaminy w trakcie zbliżającej się sesji możliwie bez strat w ludziach i poczuciu, że panujesz jeszcze nad swoim życiem.... przynajmniej częściowo;-)


1. Dobry plan to podstawa

Może to i śmieszne, ale dobrze wiemy, że prawie każdy student miał kiedyś uczucie, że sesja go zaskoczyła. To zrozumiałe, że nie lubimy myśleć o trudnych rzeczach, ale nie oszukujmy się: sesja zawsze przychodzi. I nie, problem nie znika, kiedy przestajemy o nim myśleć.

listaPewnie powiesz, że to oczywiste i banalne, ale czytaj dalej. Wiesz, kiedy jest sesja i kiedy zaczynają się zaliczenia. Pierwszy krok (po zdaniu sobie sprawy, że sesja Cię nie ominie), to ogarnięcie, ile, kiedy i jakie egzaminy i zaliczenia Cię czekają. Zapisz to. Najlepiej w kalendarzu, już z terminami.

Teraz Twój strach zwany sesją jest już trochę ujarzmiony i zamknięty w tabelki kalendarza. Wiesz już, z czym się mierzysz – ile masz egzaminów, ile zaliczeń, w jak mocno upakowanych terminach.

Przewidywany efekty działania: okaże się, że nie jest tego aż tak dużo, jak myślałaś/myślałeś. A jeśli jest wręcz przeciwnie, to tym lepiej, że zabrałaś/zabrałeś się za ten kalendarz :)

Co jeszcze powinnaś/powinieneś zaplanować? Oczywiście czas na naukę. Na pewno możesz mniej-więcej przewidzieć, ile czasu zajmie Ci przygotowanie się do poszczególnych egzaminów. Zaplanuj i najlepiej zapisz naukę z poszczególnych przedmiotów na konkretne dni.

Pamiętaj, żeby Twój plan był realny. Nie dasz rady siedzieć nad książkami kilkanaście godzin dziennie. No dobrze, może dasz...ale raczej z marnym efektem. Jeśli zostało Ci za dużo materiału i za mało czasu, przyda się selekcja – o tym więcej w punkcie 5. I jeszcze bardzo ważna rzecz! Zaplanuj odpoczynek – spotkanie z przyjaciółmi, wypad w plener, weź pod uwagę juwenalia. Nierealny plan, którego nie zrealizujesz podziała na Ciebie tylko demotywująco.

2. Przygotuj się do walki

Nie chodzi tu o zgromadzenie zapasów kawy, energetyków i szybkiego w przygotowaniu jedzenia. Chociaż może miałoby to sens :) Przede wszystkim zgromadź materiały – książki, notatki, opracowania.

koszykWarto zrobić to wcześniej. Nie marnuj czasu i energii tuż przed sesją na zgromadzenie materiałów do nauki. Jest to dobre również z logistycznego punktu widzenia. W najgorętszym okresie tuż przed egzaminami trudno będzie pożyczyć najlepsze notatki czy zdobyć do wypożyczenia książki, których są 3 egzemplarze w bibliotece. Kolejki w ksero też mogą być wyzwaniem, chyba że masz luksus dostępu do notatek w wersji elektronicznej.

Jeśli sama/sam robisz najlepsze notatki, to brawo Ty! Pozostaje Ci tylko je uporządkować, ewentualnie uzupełnić luki.

Przy gromadzeniu materiałów do nauki łatwo jest popełnić podstawowy błąd. Szczególnie, jeśli masz naturę chomika. Myślisz, że im więcej notatek i kserówek zdobędziesz, tym lepiej się przygotujesz? Nic bardziej mylnego. W ten sposób urośnie Ci tylko sterta materiału do uporządkowania i przeczytania. Panika na jej widok gwarantowana.

Dużo łatwiej i skuteczniej ogarniesz jedną, pełną i kompletną wersję notatek, niż pięć kompletów z różnych źródeł, a w każdym luki. Jeśli nie masz jednego dobrego źródła – zrób coś w rodzaju składaka. Zgromadź materiały z różnych źródeł, ale nie powielając zagadnień. A resztę po prostu wyrzuć.

3. Morale jest ważne – skuteczna motywacja

ciezarBez obaw, oszczędzimy Ci motywacyjnej przemowy mistrza coachingu. Chcemy tylko, żebyś zauważył pewną różnicę między nauką w szkole, a studiami. W szkole w pewnym sensie musiałaś/musiałeś się uczyć. Studia, jakby nie patrzeć, to był Twój wybór. Co więcej, wybierając kierunek i uczelnię, miałaś/miałeś pewien wpływ na to, czego będziesz się uczyć.

Kiedy sobie to uświadomisz, przypomnij sobie swoją motywację. Bo przecież robisz to po coś. Może po to, żeby być świetnym lekarzem, architektem, dziennikarzem. A może po prostu po to, żeby zdobyć tytuł licencjata/magistra. Miej na uwadze swój cel i przypominaj to sobie przed każdą sesją.

Co jeśli masz problem ze zmotywowaniem się do pracy? Spróbuj umówić się z kimś na naukę, powtórki materiału. To trochę jak z chodzeniem na siłownię, publiczne zobowiązanie traktuje się dużo poważniej. Ważna rada: ten drugi ktoś powinien być lepiej zmotywowany do nauki od Ciebie. W przeciwnym razie istnieje ryzyko, że zamiast się uczyć, będziecie podsuwać sobie wzajemnie wymówki, żeby tego nie robić :)

4. Panika to Twój wróg. Nie dramatyzuj.

wagaPanika to najgorsze, co może Cię dopaść przed sesją. Wiesz, co pomaga? Realizm i zdroworozsądkowe podejście. Zadaj sobie jedno bardzo ważne pytanie: co najgorszego może się stać? Naprawdę nie pochłoną Cię odmęty wstydu i wiecznego cierpienia, jeśli nie pójdzie Ci egzamin.

Jeśli zawalisz egzamin, to zdasz poprawkę. Jeśli nie zdasz poprawki, to weźmiesz warunek. Naprawdę mało prawdopodobnym jest scenariusz, w którym z powodu niezdanych egzaminów wylatujesz z uczelni. Oczywiście jeśli tylko Ci na tym zależy i choć trochę przykładasz się do nauki. A jeśli Ci nie zależy, to nie płaczesz nad niezdaną sesją.

Co jeszcze może się stać? Twoje przyszłoroczne stypendium naukowe może być zagrożone. Ale nie myśl o tym teraz. Skup się na bliskim celu, czyli egzaminie. A nawet jeśli, to być może będzie to dla Ciebie większą motywacją, żeby poszukać pracy. Znajdziesz ją, zdobędziesz doświadczenie, poznasz super ludzi. Z problemów czasem wyrastają nowe możliwości!

5. Dobra taktyka - ucz się skuteczniej

Z tego punktu mógłby powstać oddzielny tekst, albo i cykl artykułów. Dlatego skupimy się na jednej podstawowej kwestii – selekcji.

mzgKluczem do sukcesu jest po prostu wiedzieć, czego musisz nauczyć się na dany egzamin. Wielu wykładowców mówi o tym już na pierwszych zajęciach, czasem podają nawet listę zagadnień. Często też studenci otrzymują sylabusy z poszczególnych przedmiotów. To naprawdę pożyteczne źródło informacji, skorzystaj z niego.

Zaczynasz naukę od czytania wszystkiego, co masz w notatkach i źródłach? Lecisz od pierwszego wykładu/zagadnienia do ostatniego? Jeśli tak, to prawdopodobnie kończy się to zwykle tym, że zdążysz tylko wszystko pobieżnie przeczytać lub nie wystarczy Ci czasu na wszystkie zagadnienia. W efekcie nie masz żadnej ugruntowanej wiedzy, a jedynie luźne skojarzenia, z których trudno skorzystać.

Pracując nad dużą partią materiału, spróbuj podejść do nauki nie linearnie, a metodą od ogółu do szczegółu. Wyselekcjonuj z całego przedmiotu wiedzę bazową, najważniejszą. Taka podstawa stanowi zazwyczaj jakieś 30-40% całego materiału. To tę część opracuj gruntownie, na wszystkie strony: przeanalizuj, rozrysuj, zrób mapę myśli. To Twoja baza, do której łatwiej będzie Ci „doczepiać” bardziej szczegółowe informacje, powiązane zagadnienia.

Raz przeczytany materiał to porozrzucane po Twojej głowie luźne fakty, które trudno przywołać, kiedy są potrzebne. To tylko złudzenie, że przygotowałaś/przygotowałeś się do egzaminu. Natomiast dobrze utrwalone podstawowe zagadnienia to taki regał, na którym poukładasz bardziej szczegółowe informacje. I jest spora szansa, że w odpowiedniej chwili na egzaminie z łatwością do nich sięgniesz.

A jeśli czas na naukę będzie jednak za krótki, to przy zastosowaniu tej metody zostanie Ci w głowie najważniejsza wiedza. Przy odrobinie szczęścia, większej dawce wysiłku i fantazji zdołasz wokół tego nadbudować coś, co wystarczy, aby zdać egzamin.



To tyle naszych złotych rad. Wiemy, że łatwo radzić, trudniej zrobić, ale wierzymy w Ciebie. Życzymy zdanej i możliwie bezbolesnej sesji!