dziekanatSłownik studencki kryje w sobie wiele tajemnic i definicji, które dla osób z innych grup społecznych wydają się całkowicie niezrozumiałe. Kampania wrześniowa nie odnosi się tutaj do zmagań na bitewnych polach w roku 1939, ale do sesji poprawkowej, która zwyczajowa trwa właśnie w tym miesiącu. Kto stworzył najlepszą definicję w studenckim słowniku i zgarnął cenne nagrody? My już wiemy...

forum buttonCzy słownik studencki znacząco różni się od słownika, którego używa pozostała część społeczeństwa? Dlaczego studencki kolos nie ma nic wspólnego z wyspą Rodos? Dlaczego kampania wrześniowa wywołuje tak negatywne odczucia wśród współczesnych żaków? Znacie odpowiedzi na te pytania? Studencki słownik nie ma przed Wami tajemnic? Zapraszamy Was do udziału w konkursie!

Życie studenckie - w odróżnieniu od “życia studenta” oznacza część doby po odjęciu czasu na ćwiczenia, konwersatoria, zaliczenia, wykłady no i poprawki. Ważny aspekt wyboru miasta dobrego do studiowania. Opisuje go algorytm wiążący sieć kin, pubów, parków, klubów studenckich, koncertów, festiwali oraz innych miejsc i zdarzeń umilających życie “po godzinach”.

Życie studenta - od chwili przebudzenia do momentu rozpoczęcia życia studenckiego w danym dniu. Patrz: życie studenckie.

Zjazd - można mieć pod koniec zbyt nudnego wykładu. Częściej forma organizacji studiów niestacjonarnych.

Zamawiane kierunki - studiujesz kierunek, który według Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego jest gwarancją na dobrą pracę i jeszcze Ci za to płacą. Oczywiście, jeśli przysiądziesz fałdów do nauki, bo za nic, to nawet na zamawianych kierunkach nie płacą.

Zaliczenie - coś jak lista zakupów - odhaczasz, że masz czyste sumienie wobec prowadzących wszystkie zajęcia na studiach i możesz podejść do egzaminów. Dopiero potem możesz zanieść indeks do dziekanatu i jesteś studentem kolejnego roku studiów albo możesz załapać się na absolutorium.

Zajęcia  - podstawowa forma studiowania - wykłady, ćwiczenia, konwersatoria, laboratorium. Musisz na koniec dostać zaliczenie, które jest przepustką do egzaminu.

Wykładowca - są ludzie i ludziska. Są wykładowcy i “wykładowczyska”. Prowadzi zajęcia, męczy studentów kolokwiami, zaliczeniami i egzaminami. Czasami prowadzi jak rajdowiec, czasami jak niedzielny kierowca. Popytaj starszych kolegów albo zapytaj na www.Forum.Studia.net, co myślą o wykładowcach i do kogo warto się zapisać na zajęcia.

Wykład - wyobraź sobie Króla Juliana z Madagaskaru, który przez cały rok może popisywać się przed lemurami. Albo monodram w wykonaniu Ala Pacino, w czasie którego nawet ożywiają się najbardziej znudzeni widzowie z ostatnich rzędów, wyłączają smartfony i odkładają gazety. Albo Piaskowego Dziadka, który snuje opowieść zamykającą oczy nawet najbardziej wazeliniarskim kujonom. Pewnie każdego z tych zajęć będziesz miał okazję doświadczyć. Łączy je jedno - wykładowca mówi, a studenci słuchają - albo nie słuchają. Najczęściej obecność na wykładzie wystarczy do jego zaliczenia, bo o zaliczeniu przedmiotu zadecyduje egzamin. Czasami wykładowcy nie sprawdzają nawet obecności, bo uznają, że słucha ten kto chce, a kto nie chce - lepiej żeby nie przychodził.

Wejściówka - jak kartkówka w szkole, czyli pożar na pokładzie. Prowadzący ćwiczenia chce się przekonać, czy zostało coś w głowach studentów po ostatnich zajęciach.

Walet - śpi na podłodze pokoju w akademiku lub sprawdza, ile osób zmieści się tam na pojedynczym łóżku.

Uczelnia publiczna - występuje w przyrodzie zwykle jako uniwersytet, politechnika, akademia lub państwowa wyższa szkoła zawodowa. Wygaszane są kolegia.
Uczelnia niepubliczna - inaczej prywatna lub społeczna. Wie dobrze, że student i jego rodzice to klienci.
Uczelnia - jeśli chcesz wyjść na nieuka używaj terminu “wyższa uczelnia” zamiast “szkoła wyższa” lub po prostu “uczelnia”.
Szef Wszystkich Szefów - rektor wybrany demokratycznie przez społeczność uczelni lub wskazany przez nadszefa - właściciela uczelni niepublicznej.
Stypa - wbrew nazwie bardzo optymistyczne hasło, bo oznacza stypendium. Może być naukowe, socjalne, albo wiązać się z kierunkami zamawianymi.
Studia zaoczne (niestacjonarne) - zwykle wbrew pozorom studia nie dla leniwych, ale dla pracowitych (czasami po prostu pracujących lub intensywnie “praktykujących”). Zwłaszcza, że są płatne zarówno na uczelni niepublicznej, jak i na publicznej. Zajęcia odbywają się podczas “zjazdów”, organizowanych z reguły w piątki, soboty i niedziele lub tylko soboty i niedziele. Drugą opcją dla pracujących są studia wieczorowe w powszechne dni tygodnia. Na studiach niestacjonarnych dostaniesz dyplom tej samej rangi, co dyplom studiów dziennych. To rozwiązanie dla systematycznych, bo trudno pogodzić takie studia z atrakcjami życia studenckiego.
Studia dzienne (stacjonarne) - jeśli dostaniesz się na dzienne studia na uczelni publicznej, nie zapłacisz czesnego. System studiów, w którym zajęcia odbywają się od poniedziałku do piątku. Ponieważ idzie niż demograficzny, łatwiej się na takie studia dostać. Zastanów się jednak, czy czasami nie warto zapłacić za atrakcyjny kierunek w uczelni niepublicznej, albo za studia niestacjonarne. Na uczelniach niepublicznych wprawdzie płacisz za studia, ale warto dowiedzieć się o systemy upustów i stypendiów.
Studia trzystopniowe - czyli ene, due, rabe musisz zjeść tę żabę. Zgodnie z przyjęciem Systemu Bolońskiego wyższe wykształcenie uzyskujesz już nawet po trzech latach - z tytułem licencjata lub po czterech - inżyniera. Istniejące wcześniej pięcioletnie lub sześcioletnie studia magisterskie pozostały tylko przy niektórych kierunkach - np. na lekarskim, prawie, psychologii czy częściowo teologii. Studia II stopnia kończą się tytułem magistra. Przy czym możesz podjąć dowolny kierunek- np. na I stopniu budownictwo, a na II stopniu zarządzanie.Teoretycznie nawet inżynier elektronik może pójść na studia magisterskie z pedagogiki specjalnej. Wiąże się to jednak z zaliczeniem różnic programowych ze studiów I stopnia. Jeśli dobrze wybierzesz - zwiększysz swoje szanse na rynku pracy. III stopień to studia doktoranckie.