komornikNie płacisz czesnego i nie przejmujesz się ciągle napływającymi monitami z uczelni, które mają Ciebie zmobilizować do uregulowania zaległości finansowych? Do Twoich drzwi może niebawem zapukać komornik, który skutecznie zakończy zabawę z uczelnianą kwesturą...

Wyrok, który w lipcu wydał Sąd Okręgowy w Słupsku, wiele zmienił w finansowych relacjach na linii student - uczelnia. Do tej pory obowiązywała zasada, iż szkoły wyższe mają dwa lata na dochodzenie swoich roszczeń (w postaci zaległych opłat studenckich). Dzisiaj jest to już 10 lat, więc ciężko będzie uciec przed dawnymi długami...

Decyzja słupskiego sądu sprawiła, iż uczelnie mają bardzo dużo czasu na ponowną próbę odzyskania zaległości. Pomagać im mają firmy windykacyjne, które systematycznie odkupują długi żaków i przystępują do długotrwałego procesu ściągania należności.

Największym problemem jest jednak całkowita nieznajomość stanu własnych finansów! Spora część żaków nie zdaje sobie nawet sprawy z faktu, że uczelnia nalicza im dług mimo rezygnacji z nauki. Eksperci podkreślają, iż studenci, którzy nie chcą dalej korzystać z usług swojej uczelni, powinni złożyć odpowiednie oświadczenie z wypowiedzeniem umowy lub rozwiązaniem jej za porozumieniem stron.

Jak się obronić przed komornikami i firmami windykacyjnymi? Najprostszym sposobem jest zapoznanie się z regulaminem uczelni, na której studiujemy. Szczegółowo powinna być tam opisana procedura rozwiązania umowy i wszystkie kwestie finansowe. Unikniemy w ten sposób niekomfortowej i mało przyjemnej wizyty komornika w naszym domu. Chyba nikt z nas nie chce, żeby na poczet długu zlicytowano jego ukochany komputer lub telewizor... prawda?