Adam ZiembaRenoma, prestiż i najwyższa jakość kształcenia, to podstawowe słowa, których można użyć do określenia Uniwersytetu Harvarda. To jednak znaczne uproszczenie, gdyż niepowtarzalny klimat i atmosfera na najlepszej uczelni świata, według rankingu szanghajskiego, niosą za sobą znacznie więcej. Na temat studiów na Harvardzie rozmawiamy z Adamem Ziembą, prezesem Harvard Polish Society.


Miłosz Szkudlarski: Jest mi niezmiernie miło móc rozmawiać z Adamem Ziembą, studentem Harvard University oraz Prezesem Polskiego Towarzystwa na Harvardzie. Warto dodać, iż według tegorocznego rankingu szanghajskiego Harvard jest najlepszym uniwersytetem na świecie. Zacznijmy może od tego skąd wziął się u Ciebie pomysł wyjazdu na studia właśnie do USA?

Adam Ziemba: Już w szkole gimnazjalnej wiedziałem, że będę składać dokumenty na uniwersytety poza granicami Polski. Dzięki swoim rodzicom, którzy wspierali mnie w wyjazdach na zagraniczne wymiany studenckie, konferencje oraz inne programy, zdałem sobie sprawę z możliwości oraz bogatych ofert akademickich i pozaakademickich na zagranicznych uczelniach. Ponadto utwierdziłem się w przekonaniu, że warto studiować za granicą, kiedy osoby z mojego najbliższego otoczenia podjęły takie studia. Przyznam, że do końca nie miałem pewności, gdzie spędzę najbardziej kształtujący osobowość czas swojego życia. Moim największym marzeniem były studia w USA, ale dokumenty składałem również do Holandii i Kanady. Rozważałem również uczelnie w Hong Kongu i Singapurze.

M.S: Polskich uczelni nie brałeś nawet pod uwagę?

A.Z: Wyniki rekrutacji na zagranicznych uczelniach znane są na długo przed egzaminem maturalnym w Polsce. W przypadku Harvard University i innych uczelni Ligii Bluszczowej, decyzje można otrzymać 15 grudnia w procesie early action (wczesny tryb aplikacji) lub 1 kwietnia w procesie regular action (normalny tryb aplikacji).

M.S: Czy różnica między szkolnictwem polskim, a amerykańskim jest aż tak znacząca? Czego brakuje polskim uniwersytetom, żeby osiągnąć poziom np. uczelni należących do Ligi Bluszczowej?

A.Z: Różnic jest rzeczywiście sporo, o których można by napisać parę tomów książek. Szkolnictwo wyższe w USA jest podzielone podobnie jak w Polsce na poziom undergraduate (bachelor's degree) i graduate (master's i/lub PhD degree). W USA jednak ogromna większość studentów kończy edukację na bachelor's degree. Osoby, które wiążą swoją przyszłość z prawem, medycyną i pracą naukową na uniwersytecie , kontynuują edukację na poziomie graduate.
Biblioteka na Harvard University
W przeciwieństwie do polskiego systemu, najlepsze uniwersytety w USA są uczelniami prywatnymi zarządzanymi przez menedżerów. Dzięki temu, administracja może sprawnie, efektywne i innowacyjne zarządzać rekrutacją, zasobami, kadrą i wieloma innymi kwestiami. Głos studentów jest niezwykle ważny w środowisku, które ceni różnorodność, wielokulturowość i wielowymiarowość. Ponadto dzięki prywatnemu zarządzaniu, nauka jest niezależna od bieżących wewnętrznych czy zewnętrznych konstelacji politycznych.

W Polsce, aby zdobyć stopień naukowy magistra wystarczy zdać maturę. Jedynym elementem rekrutacji jest bowiem wynik na maturze, który bardzo często niewiele mówi o wiedzy, zdolnościach i możliwościach kandydatów.

Ponadto uniwersytety w Polsce są niestety ciągle kombinatami edukacyjnymi, gdzie studenci są nierozpoznawalni, mają ograniczony dostęp do kadry profesorskiej i różnorakich zasobów akademickich oraz słabe możliwości rozwoju. Na Harvardzie każdy student jest rozpoznawalny, na zajęcia nie może przyjść bez wcześniejszego przygotowania, zajęcia są w małych grupach, a każdy student musi być na nich aktywny. Dyskusje z zajęć można kontynuować na konsultacjach i nie spotkałem się z przypadkiem, żeby profesor nie miał na to czasu. Bardzo często stosunki z profesorami przyjmują charakter przyjacielski, ale oczywiście z wielkim wzajemnym poszanowaniem i szacunkiem.
Wykład na Uniwersytecie Harvarda

M.S: Czy zatem uważasz, że polskie uczelnie mają zbyt niskie wymagania względem swoich kandydatów?

A.Z: Wydaje mi się, że wynik na maturze niewiele mówi o potencjale, osobowościach, zdolnościach i możliwościach kandydatów. Sam wynik to wypadkowa wielu czynników takich jak poziom edukacji, zasoby, kadra nauczycielska, sposób przygotowania „pod maturę," oraz chęć i gotowość do podejmowania wyzwań intelektualnych przez studentów. W przeciwieństwie do polskich uczelni, amerykańscy urzędnicy rekrutacyjni analizują aplikację każdego kandydata pod kątem indywidualnego środowiska. Chcą oni bowiem zobaczyć jak efektywnie kandydaci wykorzystali wszystkie możliwe zasoby w swoich szkołach.

M.S: Jakie wymogi formalne należy spełnić, żeby starać się o przyjęcie na amerykańską uczelnię? Najlepsze i najbardziej renomowane placówki zapewne mają skomplikowany proces selekcji swoich kandydatów?

A.Z: Rekrutacja na uniwersytety w USA, w szczególności uniwersytety Ligii Bluszczowej, jest procesem holistycznym, tzn. urzędnicy rekrutacyjni biorą pod uwagę różne komponenty aplikacji. W tym roku, Harvard wymagał następujących dokumentów: formularz Common Application, dodatkowy suplement harvardzki, eseje, egzamin SAT, dwa SAT Subject Tests, rozmowę z absolwentem, wszystkie świadectwa szkolne począwszy od trzeciej klasy gimnazjum oraz trzy listy rekomendacyjne. Przygotowania do tego procesu zaczynają się znacznie wcześniej. Swoje przygotowania rozpocząłem na około 4 lata przed wysłaniem wszystkich dokumentów. Oprócz nauki i udziału w różnych międzynarodowych projektach, ten czas poświęciłem na solidną naukę angielskiego i zdobywanie innych doświadczeń, np. w pracy charytatywnej. Formalne wymogi mogą różnić się pomiędzy uczelniami, dlatego zachęcam na spojrzenie na zakładki undergraduate admissions (lub graduate admissions) na internetowych stronach uniwersytetów.

M.S: Przejdźmy może teraz do Twojej działalności akademickiej. Od roku 2011 pełnisz funkcję prezesa Polskiego Towarzystwa na Harvardzie. Czym zajmuje się i jakie cele stawia przed sobą ta organizacja?

A.Z: Sprawy Polski zawsze są mi bliskie i na bieżąco śledzę, co dzieje się w kraju. Jak już Pan wspomniał, od 2011 roku jestem prezesem Polskiego Towarzystwa na Harvardzie. Podczas swojej działalności w Harvard Polish Society (lub HPSie jak już przyjęło się mówić wśród polskich studentów na Harvardzie), postawiłem sobie i organizacji następujące cele:
1. zwiększenie integracji Polaków (studentów i naukowców) z Harvardu oraz innych uczelni,
2. wspólne uroczyste obchodzenie ważnych świąt narodowych oraz długoletnich tradycji, takich jak Dzień Niepodległości, Dzień Konstytucji 3 Maja czy Wielkanoc,
3. promowanie studiów na Harvardzie wśród uczniów szkół średnich w Polsce poprzez regularne wizyty w szkołach oraz nawiązywanie kontaktów z uczniami,
4. wsparcie dla studentów oraz naukowców przyjeżdżających na Harvard, oraz
5. promowanie kultury polskiej na kampusie.

Osobiście doradzam uczniom zainteresowanym studiami w USA poprzez swoją własną inicjatywę www.adam-ziemba.com. Sam przechodziłem przez proces rekrutacyjny i zdaję sobie sprawę jak żmudny jest to proces. Żadnego zapytania nie pozostawiam bez odpowiedzi.

M.S: Jak liczne jest grono Polaków na najlepszej uczelni amerykańskiej?

A.Z: Jestem obecnie jedyną osobą (i jedyną od wielu lat), która dostała się na Harvard College tuż po polskim liceum. I jest mi z tego powodu bardzo przykro. W przeszłości były osoby po programach IB w Polsce. Obecnie na Harvard College jest kilka osób z Polski, ale takich które ukończyły liceum w Anglii, Kanadzie i USA. Na całym Harvardzie (wliczając studentów na poziomie graduate) jest około 70 osób w jakiś sposób związanych z Polską.
Harvard University
M.S: Myślałem, że polska społeczność na Uniwersytecie Harvarda jest zdecydowanie liczniejsza. Czym zatem można to tłumaczyć? Brakiem chęci, niskim poziomem wiedzy, a może względami finansowymi?

A.Z: Brak pewności siebie, niski poziom wiedzy na temat procesu rekrutacyjnego, ogromny dystans fizyczny pomiędzy USA a Polską oraz brak wsparcia w procesie rekrutacji, który de facto zaczyna się na parę lat przed złożeniem dokumentów na uczelnie w USA.

Cieszę się, że wspomina Pan kwestie finansowe. Studia na Harvard University mogą być tańsze niż studia na Uniwersytecie Warszawskim czy Uniwersytecie Jagiellońskim. Harvard bowiem oferuje 100% pomoc finansową wszystkim studentom, których rodzinny roczny przychód nie przekracza $65,000. Nawet jeżeli przychody te są wyższe, studenci mogą liczyć na pokrycie różnorakich kosztów związanych z opłatami za studia, zakwaterowaniem, wyżywieniem, etc. nawet do 100%.

M.S: Na uczelniach europejskich znaczącą liczbę studentów zaczynają stanowić Chińczycy, którzy w ramach rozmaitych programów rządowych studiują tutaj medycynę, nauki techniczne, etc. Czy w USA można zaobserwować ten sam proces?

A.Z: Programy rządowe w USA obejmują w ogromnej większości obywateli amerykańskich. Na Harvard College pomoc finansowa obejmuje wszystkich studentów, którzy zostają przyjęci i którzy takiej pomocy potrzebują. Wysokość dofinansowania zależy od dochodu w rodzinie. Na poziomie undergraduate, uniwersytety prywatne mają ogromną swobodę w procesie rekrutacji. Społeczeństwo harvardzkie w pewnym stopniu przypomina społeczeństwo amerykańskie. Na Harvard College 11% to Afroamerykanie, 20% Azjoamerykanie, 12% Latynosi, 3% rodowici Amerykanie, 11% to studenci międzynarodowi, a pozostali to Amerykanie.

M.S: Pracowałeś w Delegaturze Unii Europejskiej w Królestwie Jordanii. Jak wspominasz życie w Ammanie? Potrafiłeś przystosować się do norm i obyczajów panujących w tym kraju?

A.Z: W Jordanii mieszkałem już w 2011 roku, kiedy to doskonaliłem swoją znajomość języka arabskiego i kultury arabskiej, a także historii Półwyspu Arabskiego. Jednak wtedy mieszkałem w dość małym, tradycyjnym i niezwykle magicznym miasteczku Irbid na północy kraju. Przeprowadzka do stolicy kraju była niezwykle prosta, choć na początku przerażony byłem rozległością i skomplikowaniem zagospodarowania przestrzennego Ammanu i jego infrastrukturą drogowa. Najtrudniejsza była pierwsza jazda samochodem po mieście. Dzięki dobrej znajomości języka arabskiego oraz chęci głębszego poznania kultury i zwyczajów zawiązałem bliskie przyjaźnie z Jordańczykami, którzy uchylili mi rąbka tajemnic z codziennego życia. Wraz ze swoimi przyjaciółmi mogłem między innymi świętować Ramadan, delektować się przepyszną kunaafah (słodkości arabskie!), a także grać w paintball'a w górzysto-pustynnym terenie.

Jestem niezwykle zadowolony ze swoich doświadczeń w Delegaturze Unii Europejskiej w Ammanie. Praca wśród specjalistów i znawców regionu z Europy była dla mnie zaszczytem. Wiele nauczyłem się dzięki codziennemu bezpośredniemu kontaktowi. W Delegaturze między innymi dokonywałem badań oraz analizowałem różne dane i wskaźniki ekonomiczne, finansowe i społeczne. Rezultaty moich analiz były następnie wdrażane w politykę Unii Europejskiej prowadzoną w Jordanii.

M.S: Jakie są Twoje plany na przyszłość? Karierę zawodową wiążesz z Uniwersytetem Harvarda, a może jednak wielki świat biznesu jest dla Ciebie ciekawszą perspektywą?

A.Z: Mój kierunek na Harvardzie to Government (ze specjalizacją w stosunkach międzynarodowych i Bliskim Wschodzie) oraz Economics. Przez pierwsze parę lat po ukończeniu Harvardu będę zdobywać doświadczenie w zarządzaniu i biznesie, co chciałbym zwieńczyć stopniem wyższym na poziomie graduate. W ciągu kilku następnych lat chciałbym wrócić do Polski, aby realizować się w zmienianiu Polski na lepsze.

M.S: Jakich rad udzieliłbyś młodym ludziom, którzy marzą o studiach w USA? O czym muszą pamiętać, żeby dostać się na amerykańską uczelnię?

A.Z: Ostatnio rozmawiałem z przyjaciółką studiującą na jednym z uniwersytetów Ligii Bluszczowej. Przyznała, że na początku nie miała wystarczającej pewności siebie, aby złożyć dokumenty na tak prestiżowe uniwersytety jak Harvard, Princeton, Yale, Columbia i inne. W rozmowach z kandydatami na amerykańskie uniwersytety zauważyłem podobne zjawisko. Jedną z wielu rad jakich chciałbym udzielić młodym ludziom, którzy marzą o studiach w USA, jest: bądźcie wytrwali i dążcie do swojego celu. Zapraszam również do kontaktu ze mną poprzez www.adam-ziemba.com.

M.S: Bardzo dziękuję za interesujący wywiad i życzę Tobie samych sukcesów na gruncie zarówno akademickim, jak i zawodowym. No i oczywiście, żeby Harvard Crimson zawsze wygrywał!

A.Z: To już siódmy rok kiedy Harvard Crimson wygrywa z Yale Bulldogs w the Game!

Więcej informacji na temat studiów w USA znajdziecie w artykule "Studia za oceanem – kierunek USA".
Jeśli macie pytanie do Adama Ziemby, to zapraszamy Was na jego oficjalną stronę www.adam-ziemba.com oraz profil na Facebooku https://www.facebook.com/ziemba.adam

Rozmawiał: Miłosz Szkudlarski
Zdjęcia dołączone do artykuły pochodzą z prywatnych zbiorów Adama Ziemby.