W dobie zacierania się granic między kolejnymi profesjami, zmiana pracy lub przebranżowienie powinno być coraz szybsze i łatwiejsze. Tymczasem okazuje się, że jest odwrotnie, a młodzi ludzi są coraz bardziej przytłoczeni. Mechanizmy, które powinny nas wyzwalać i ułatwiać życie, paradoksalnie ograniczają i komplikują proces decyzyjny. Niezależnie czy ofert na rynku pracy jest dziesięć czy sto, każdy powinien się kierować zestawem pięciu prostych zasad. Jakich? Zapraszamy do lektury!

thought 2123971 640Zanim zaczniemy trzeba sprawiedliwie powiedzieć, że możliwie najkrótszą i najszybszą ze ścieżek zmiany pracy i przebranżowienia jest programowanie, ale wymaga to determinacji oraz konkretnych umiejętności. Każdemu kto nie boi się kakofonii literek i znaczków oraz szczypiących od monitora oczu, polecam naukę JAVA i HTMLa. W sklepach jest sporo podręczników domowej nauki podstaw programowania, a potem wystarczy podejść do testu, który kończy się certyfikatem. Chociaż zapotrzebowanie na rynku jest tak duże, że znajdą się firmy, które zatrudnią nawet tych przed certyfikatem. A powszechnie wiadomo, że stawki programistów do małych nie należą. Wszyscy o mniejszych zdolnościach ścisłych warto ostrzec, że zmiana pracy czy w ogóle przebranżowienie, wymaga znacznie więcej czasu, kilku szczerych pytań i zdecydowanych decyzji. Dlatego poniżej przedstawiamy pięć kroków, które MOŻE pomogą wam poprawić sytuację zawodową.


1. Wybiadolcie się

Ponoć narzekanie jest cechą nieudaczników, a psioczeniem na świat nic się nie osiągnie. Na dłuższą metę tak jest, ale w mniejszych dawkach biadolenie JEST ZDROWIE I POTRZEBNE. Coraz częściej psychologowie zwracają uwagę na toksyczne działanie filozofii sukcesu i pozytywnego myślenia za wszelką cenę.

Narzekanie jest pierwszym etapem diagnozy problemu. Nie dokonacie zmian w swoich życiach zawodowych, dopóki nie zdefiniujecie CO KONKRETNIE wam nie pasuje i CO zmian wymaga.

worried girl 413690 640
Gdy poczujecie, że stoicie w miejscu i się nie rozwijacie, że nie jesteście szczęśliwi w waszej pracy, że coś jest ewidentnie nie tak, to wyżalcie się najbliższej osobie albo weźcie długopis i wybiadolcie się na papierze. Pamiętajcie, że nie ma złych odpowiedzi, a takie objawy jak:
- zła atmosfera w pracy
- brak satysfakcji i spełnienia
- rutyna i marazm
są najkrótszą drogą do wypalenia i niechęci. Do pracy owszem idzie się pracować i zarabiać, ale nie kosztem nerwów czy zdrowia.

2. Oczekiwania vs rzeczywistość

Istnieje takie powiedzenie, że największą obawą marzyciela jest realizacja marzeń. Wyobraźcie sobie, że skończyliście jakieś konkretne studia, powiedzmy architekturę. Zainwestowaliście sporo czasu, energii, a przede wszystkim pieniędzy, aby wyrobić warsztat i umiejętności. W trudzie, znoju i nieprzespanych nocach, dociągnęliście do inżyniera, później magisterki i znaleźliście wymarzoną pracę w zawodzie. Po kilku miesiącach pracy w biurze zdaliście sobie sprawę, że piętrzące się projekty, użeranie się z kontrahentami i gonitwa za dedlajnami, jednak nie jest dla was.

Zanim stwierdzicie, że nic nie ma sensu, pamiętajcie, że macie konkretne umiejętności, które można inaczej zagospodarować. Jak potraficie projektować i sprawia wam to frajdę, to nieważne czy będziecie projektowali dom, halę czy reklamę odświeżaczy do samochodów.

Nie twierdzę, że praca ma być łatwa i niezobowiązująca. Przeciwnie, to w końcu obowiązki i odpowiedzialność. Jednak robienie czegoś, co nie sprawia wam żadnej satysfakcji sprawi, że szybko się zajedziecie. Zamiast myśleć o pracy idealnej, znajdźcie złoty środek między oczekiwaniami, a rzeczywistością. Jakiś zdrowy stosunek wnerwienia i zadowolenia.

mental 2301393 640

3. Nie palcie mostów

Czujecie, że się nie rozwijacie w swojej pracy? Zamiast od razu rzucać firmę i zaczynać od zera gdzie indziej, pomyślcie o migracji wewnętrznej. Sprawdź czy w waszej firmie nie ma innego stanowiska, które mógłbyście zająć. Albo np. samemu stworzyć nowe, angażując niewykorzystany sektor czy możliwości. Pracujecie już tam jakiś czas, znacie zespół, rytm pracy, więc jeżeli sytuacja nie jest patowa, że chorujecie na samą myśl o pracy, to pomyślcie raczej o restrukturyzacji, niż rewolucji. Zadzwonić do szefa i powiedzieć “nie przyjdę dzisiaj bo odchodzę, nara” możecie zawsze.

4. Wszystko w końcu powszednieje

Spójrzcie na waszą pracę perspektywicznie. Przemyślcie czym się zajmowaliście dotychczas, czego się nauczyliście i co jeszcze można rozwinąć. Zastanówcie się, co chcielibyście robić i co jest dla was wyzwaniem. Powiedzmy to na głos: wszystko w końcu powszednieje i wszędzie wkradnie się rutyna, dlatego warto myśleć kilka kroków do przodu i mieć wyznaczony cel: pracuję tu, ponieważ chcę osiągnąć to albo nauczyć się tego. Niestety sami musicie uczynić pracę ciekawą.

paper 3033204 640

5. Jednak edukacja

A więc zdiagnozowaliście problem i stwierdziliście, że rzeczy wymagają zmian. Niezależnie czy postanowicie zmienić stanowisko, pracę czy branżę w ogóle, edukacja jest wciąż dobrym sposobem podniesienia kwalifikacji oraz poszerzenia horyzontu. Nie mam na myśli kolorowego dyplomu, ale umiejętności i zainteresowań. Internet jest pełen słodko-pierdzacych historii, jak księgowy rzucił korpo, ukończył florystykę, otworzył kwiaciarnię i jest najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.

Dobre studia podyplomowe do tanich nie należą, ale praca na etat daje stabilne źródło przychodów i pozwala myśleć perspektywicznie. Zanim powiecie swojemu szefowi “nara”, poszukajcie jakichś studiów pod kątem dalszego kierunku zawodowego albo planu na życie w ogóle.

BONUS
Prawda jest taka, że każda sytuacja zawodowa jest indywidualna, bo wszyscy jesteśmy różni. Nawet korposzczury czalendżują inne targety. W kwestii udanej zmiany pracy i przebranżowienia, nie wierzę w uniwersalne rady i zalecenia. Może poza jedną: decyzje podejmujcie w zgodzie z sobą samymi. To wy musicie zrobić rachunek sumienia, to wy musicie podjąć decyzje i to wy będziecie później znosić ich konsekwencje, zarówno dobre i złe. Dlatego warto mierzyć siły na zamiary i robić rzeczy w zgodzie z własnym sumieniem.