Zawód z pasją - inżynier mechanik, manager w branży technologii tworzyw sztucznychTechnologie przetwórstwa tworzyw sztucznych przyczyniły się do wytworzenia elementów polskiego sztucznego serca w ramach projektu realizowanego przez Fundację Rozwoju Kardiochirurgi w Zabrzu im. prof. Religi. Dobrym startem do pracy w tej branży jest mechanika i budowa maszyn - mówi Paweł Jurkowski, absolwent studiów inżynierskich i magisterskich na Wydziale Inżynierii Produkcji Politechniki Warszawskiej.

Czym zajmuje się firma WADIM PLAST Narojek Sp. J., w której Pan obecnie pracuje?
Dostarczamy kompletne rozwiązania w związane z technologią wtryskiwania, które wykorzystywane są do wykonywania wyrobów z tworzyw sztucznych. Najlepszym przykładem mogą być tu pełne linie produkcyjne projektowane i konstruowane pod indywidualne potrzeby odbiorcy. Nasi klienci to firmy zajmujące się przetwórstwem tworzyw . Począwszy od różnego rodzaju opakowań np. opakowań na kosmetyki i chemię gospodarczą, poprzez komponenty wykorzystywane w branży samochodowej, medycynie, części RTV i AGD, aż po przedmioty codziennego użytku - jak akcesoria kuchenne. To znaczący rynek. Sama Polska jest olbrzymim konsumentem takich artykułów - szóstym do co wielkości w Europie. Oczywiście mamy tu do czynienia z konkurencją chińską, jednak polskie firmy dobrze sobie tutaj radzą. Wynika to z wysokiej jakości wyrobów produkowanych w naszym kraju, ale i ze specyfiki takich przedmiotów. Zwykle wyroby z tworzyw są relatywnie tanie w wytworzeniu, zajmują dużą objętość i są lekkie. W takiej sytuacji nie opłaca się więc ich transportować na duże odległości. Polski przemysł tworzyw sztucznych to w sumie około 7300 firm zatrudniających ponad 138 tys. pracowników. Większość z nich to małe i średnie przedsiębiorstwa zatrudniające od kilku do kilkudziesięciu osób. Co ważne, sporo z nich inwestuje w nowe technologie i zwiększa zatrudnienie. Nasza firma utrzymuje bieżące kontakty z kilkuset firmami, dla których dostarczamy nowoczesne rozwiązania techniczne.

Jaka jest pozycja rynkowa Państwa firmy?
Mamy dość wyjątkową pozycję, jesteśmy pod pewnym względem unikalni. Część firm z naszej branży to firmy handlowe, zajmujące się sprzedażą linii produkcyjnych i automatyki do produkcji. Wiele rodzimych firm to narzędziownie, które budują formy wtryskowe (do produkcji każdej części potrzeba osobnej formy o zupełnie innej konstrukcji). Nasza firma jest jedną z niewielu - jeśli nie jedyną na polskim rynku, która robi jedno i drugie. Do tego dysponujemy Demo Centrum wyposażonym we wtryskarki i roboty produkcyjne. Dzięki takiemu rozwiązaniu nasi klienci mogą czuć się bezpiecznie ponieważ cała praca związana z optymalizacją stanowiska produkcyjnego znajduje się po naszej stronie.

Dlaczego mówi Pan o rozwiązaniach z zagranicy? W Polsce nie produkuje się takich maszyn?
Niestety nie mamy w kraju producentów maszyn (wtryskarek) dla przemysłu tworzyw sztucznych. Współpracujemy więc z największymi firmami branżowymi oferującymi wtryskarki i urządzenia peryferyjne. Na przykład japońskie Matsui wytwarza systemy podawania, suszarki i odwilżacze do tworzyw czy młyny. Inny nasz partner produkujący wtryskarki to także japoński gigant - Japan Steel Works, jest to światowy lider w produkcji wtryskarek elektrycznych (jedyna firma na świecie posiadająca pełny asortyment maszyn elektrycznych). Systemy chłodzenia dostarcza firma Frigel. Automatykę sprowadzamy od szwedzkiej firmy Wemo. Mamy więc pełną globalizację w praktyce, brakuje tylko polskich firm z tego sektora. Niestety stworzenie firmy produkcyjnej z przemysłu maszynowego wymaga wielkiego kapitału i na razie nie zanosi się, żeby pojawił się rodzimy producent maszyn dla przemysłu tworzyw sztucznych. Szkoda. My sami produkujemy tylko elementy automatyki integrujące pracę różnych urządzeń.

Kieruje Pan WADIM PLAST-em od półtora roku. Jak Pan doszedł to tego stanowiska?
Zaczęło się od zajęć z technologii wytwarzania na Wydziale Inżynierii Produkcji Politechniki Warszawskiej. Na drugim roku “Mechaniki i Budowy Maszyn” student poznaje przez jeden semestr różne techniki wytwarzania - np. spawanie, odlewanie, obróbkę skrawaniem czy obróbkę plastyczną. Część takich zajęć odbywała się w Zakładzie Przetwórstwa Tworzyw Sztucznych. Duży wpływ na rozwój zainteresowań pośród studentów ma kadra naukowa i jej otwartość. Zajęcia prowadzone w Zakładzie Przetwórstwa Tworzyw Sztucznych, pod kierownictwem Profesora Wilczyńskiego od zawsze cieszyły się dużym zainteresowaniem. Myślę że głównie dzięki wykładowcom, którzy oprócz wiedzy teoretycznej zawsze stawiali duży nacisk na zajęcia praktyczne np. warsztaty. Jednym z wykładowców którzy odegrali istotną rolę w procesie poznawania przeze mnie branży tworzyw sztucznych jest Pan mgr inż Henrryk Zawistowski. To postać, jakich mało, nawet wśród wybitnych wykładowców. Prawdziwy pasjonat z mocą zarażania swoją pasją. Teoretyk i praktyk w jednym. Nie tylko prowadził zajęcia na uczelni dotyczące przetwórstwa tworzyw sztucznych, ale angażuje się w organizację seminariów technicznych, wydaje podręczniki na temat technologii przetwórstwa i konstrukcji form wtryskowcyh, które są bardzo cenione w przemyśle. Ponieważ Pan Zawistowski współtworzył największe targi branżowe – Plastpol w Kielcach zdarzało się że podczas zajęć na uczelni rozdawał studentom bilety na tą imprezę, tym samym próbował wzbudzić nasze zainteresowanie tą tematyką. W moim przypadku skorzystałem z tej propozycji. Na targi pojechałem z dwójką kolegów (z Bartoszem Pogorzelskim i Łukaszem Lewandowskim) z roku i oczy nam się szeroko otworzyły. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak bardzo nowoczesna jest to branża. Postanowiłem, że chcę kiedyś pracować w jednej z takich firm i szukałem firmy, która przyjęłaby mnie na praktykę. W tym także pomagał mi Pan Zawistowski. Tak trafiłem do WADIM PLAST, należącego do Zenona Narojka, zresztą także absolwenta mechaniki i budowy maszyn Wydziału Inżynierii Produkcji Politechniki Warszawskiej (w tamtym okresie nasz wydział nosił nazwę „Wydział Mechaniczny Technologiczny”). Zostałem w niej na kolejne 10 lat i w tym okresie awansowałem kolejno na szefa zmiany i dyrektora technicznego. Na tym ostatnim stanowisku pracowałem przez cztery lata. Zajmowałem się wdrożeniami technicznymi u klientów, zarządzałem działami wtryskowym i narzędziowym, przeprowadzałem analizy symulacyjne technologii wtrysku. A półtora roku temu Pan Narojek zdecydował się powierzyć mi stanowisko dyrektora w swojej firmie.

Jak znaleźć takie praktyki, które umożliwiają potem zatrudnienie i tak szybki awans?
Myślę że już przy pierwszym kontakcie w sprawie praktyk można się zorientować, czy są one perspektywiczne. Kiedy dzwoniłem do innych firm, miałem wrażenie że się narzucam. Traktowali mnie “na odczepnego”, zdawali się nie mieć pomysłu co zrobić ze studentem. Tak jak by był zagrożeniem, złem koniecznym. W firmie WADIM PLAST wyglądało to zupełnie inaczej. Bez problemu mogłem porozmawiać z panem Narojkiem. Szef okazał się otwarty i życzliwy. Podczas miesięcznych praktyk wyznaczył mi też konkretne zadanie. Miałem nauczyć się programowania jednej wtryskarki i obsługi robota produkcyjnego. Udało się. Zaraz potem zaproponował, żebym został w firmie pracując do końca wakacji przy bieżącej produkcji. A w czasie kolejnych lat studiów dziennych pracowałem dorywczo, tak jak umożliwiał mi to plan zajęć np. jeden dzień w tygodniu i w weekendy. Potem zostałem szefem zmiany i awansowałem w strukturach firmy. Istotny wpływ na rozwój moich umiejętności miał kontakt ze "starszymi” kolegami w firmie. Zawsze byli oni bardzo życzliwi i chętnie dzielili się wiedzą. Dużo zawdzięczam otwartości i „opiece” ze strony mojego (w owym czasie) bezpośredniego przełożonego – Jerzego Dziewulskiego (który jest również absolwentem naszego wydziału). Pan Jurek wiele mnie nauczył, z resztą nie tylko mnie, bo zawsze sporo uwagi poświęcał studentom.

Kogo najchętniej zatrudniacie?
Najchętniej absolwentów naszego wydziału - po mechanice i budowie maszyn, automatyce i robotyce, zarządzaniu i inżynierii produkcji. Najlepszym procesem rekrutacyjnym są właśnie staże i praktyki, które trwają od miesiąca do trzech miesięcy. Studenci poznają w praktyce proces produkcyjny. Nie boimy się, że coś zepsują. Mogą nabierać praktycznych umiejętności ile tylko mają ochotę. My z kolei obserwujemy, jak się zachowują, jaki może być z nich potencjalny pracownik. Mamy przy tym zasadę, że na praktyki przyjmujemy co roku kilka a nawet kilkanaście osób (studentek i studentów) i z tego grona zatrudniamy dwie-trzy osoby. Tak też uczyniliśmy i w tym roku, który jest wyjątkowy bo w naszej firmie przybyło około 20 osób, głównie inżynierów.

Czym zajmują się absolwenci kierunków technicznych w Państwa firmie.
Część inżynierów zajmuje się realizacją kontraktów - przygotowaniem projektu, doborem technologii, wsparciem technicznym dla handlowców, testowaniem rozwiązań, montażem linii produkcyjnych ich i uruchomieniem u klientów. Część z nich obsługuje obrabiarki na których wytwarzane są formy wtryskowe. Wreszcie najbardziej kreatywna jest praca w naszym Demo Centrum. Pracujemy tam nad innowacjami. Na przykład dla jednego z klientów przygotowaliśmy technologię zastępującą szkło tworzywem sztucznym w jego urządzeniach, co pozwoliło na uzyskanie niższych kosztów i większą trwałość. To właśnie w Demo Centrum na zlecenie Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii produkujemy komponenty do polskiego sztucznego serca.

Jak wygląda współpraca z “Fundacją Religi”?
Współpracę z Fundacją Rozwoju Kardiochirurgii założoną przez prof. Religę rozpoczęliśmy w ramach programu „Polskie sztuczne serce”. Zakres prac, którym się zajmowaliśmy obejmował naprawdę złożony problem technologiczny. Wytwarzane z tworzywa sztucznego części do komór wspomagających prace serca mają nietechnologiczny kształt, to znaczy trudny do wytworzenia metodą wtrysku. Muszą być produkowane w małych seriach. Liczy się precyzja wykonania. Przy opracowaniu technologii wykonywaliśmy analizy numeryczne procesu wtryskiwania. Udało się. Na rynku występują zagraniczne rozwiązania podobnych produktów, które wymagają modyfikacji po wtrysku powierzchni wewnętrznych mających kontakt z krwią. Wytwarzane w firmie WADIM PLAST elementy tego nie potrzebują.

Jak wybierał Pan studia?
Wybór Politechniki Warszawskiej był dla mnie dość oczywisty. Jestem Warszawiakiem z Mokotowa, kończyłem profil matematyczno-fizyczny. Studia ścisłe czy techniczne zawsze jakoś krążyły mi po głowie. Natomiast wybór kierunku studiów był czysto przypadkowy. Jako pierwszy kierunek studiów wskazałem informatykę. To naturalne u nastolatka, którego fascynują komputery i rozwiązania informatyczne. Ale na te studia nie dostałem się. Jako kierunek drugiego wyboru chciałem zaznaczyć automatykę i robotykę. Jednak przez pomyłkę znalazłem się na liście przyjętych na MECHANIKĘ I BUDOWĘ MASZYN. Nie bardzo wiedziałem, co się pod tą nazwą kryje - studia były wielką niewiadomą. Jednak w sumie podobnie było z automatyką i robotyką. Postanowiłem zostać i nie żałuję tego.

Nie wolałby Pan studiować automatyki i robotyki?
Na Wydziale Inżynierii Produkcji Politechniki Warszawskiej oba kierunki studiów mają dość zbliżony podstawowy program nauczania, jednak mechanika i budowa maszyn wyróżnia się dużą zawartością przedmiotów związanych z technikami wytwarzania. Z punktu widzenia mojej dotychczasowej pracy większe szanse rozwoju miałem po mechanice i budowie maszyn. Mam wrażenie, że łatwiej inżynierowi mechanikowi uzupełnić wiedzę z automatyki, niż inżynierowi automatykowi z mechaniki. Ten kierunek to dobry wybór dla kogoś, kto chce się związać z moją branżą. Na Wydziale obecnie jest specjalność związana z przetwórstwem tworzyw sztucznych.

Czy studiowanie mechaniki i budowy maszyn na WIP PW było trudne?
Wymieniłbym “klasykę naszego kierunku” - przedmioty związane z wytrzymałością materiałów, mechaniką płynów. Przy ich zaliczeniu panowała wśród studentów atmosfera grozy (śmiech), przedmioty były uznawane za niezaliczalne przy pierwszym podejściu. Miałem problem z samym sobą. Odwlekałem terminy zaliczeń, a kiedy w końcu podszedłem do nich - zaliczyłem za pierwszym razem. Może to więc taki mit wydziałowy, którym starsi studenci straszą młodszych.

A co Pan wspomina najmilej na studiach?
Działalność w kole naukowym. Razem z dwoma kolegami – Bartoszem Pogorzelskim i Grzegorzem Marciniukiem- stworzyliśmy Koło Naukowe Przetwórstwa Tworzyw Sztucznych „Polimer”. Organizacja ta działa do dzisiaj. Nasi następcy tak jak i my mogą się realizować, poznając branżę, jeżdżąc na konferencje i targi. Starają się z powodzeniem o granty rektorskie na swoje projekty. Taka aktywność daje też praktyczne umiejętności zarządzania projektem i ludźmi. Dla przyszłego managera rzecz bezcenna. Istotne są też relacje zbudowane podczas działalności w organizacjach studenckich, wielu z moich kolegów z koła jest również zatrudniona w naszej firmie.

Jak Pan widzi swoją przyszłość zawodową?
Firma WADIM PLAST umożliwia mi realizację wielu innowacyjnych projektów, więc wiążę z nią swoją przyszłość. Opracowywane przez nas rozwiązania mają wpływ nie tylko na produkcję wyrobów z tworzyw ale nie jednokrotnie na całkowity proces wytwarzania w danej firmie. Na przykład można powiedzieć, że razem z kolegami zmieniliśmy przemysł produkcji pieczarek w Polsce. Skrzynki do pieczarek to klasyczny przykład wyrobu z tworzywa sztucznego, którego nie ma sensu transportować na duże odległości. A pieczarkarnie tak właśnie robiły, zwożąc skrzynki nawet po kilkaset kilometrów od ich dostawców. Złamaliśmy wiele barier technicznych, opracowaliśmy nowe rozwiązania technologiczne, dostosowane do specyfiki producentów pieczarek, A potem namówiliśmy wielu z nich, żeby skrzynki produkowali u siebie.

A ma Pan jakieś marzenie zawodowe?
Poza przyziemnymi - żeby firma w której pracuję mocno się rozwijała, marzę też o rozwoju polskiego przemysłu w szerokim rozumieniu a w szczególności w naszej branży. Cieszyłbym się gdyby producenci wyrobów z tworzyw sztucznych w naszym kraju mogli również kupować maszyny i roboty wyprodukowane w Polsce.

Komentarze obsługiwane przez CComment