Account manager ( na terenie Polski zwany także „opiekunem klienta") to człowiek z pierwszej linii firmowego frontu, który każdego dnia naraża swoje życie i zdrowie w imię wyższych celów i dobra wspólnego. Idealny Account Manager to połączenie zawodowego żołnierza, psychoterapeuty, czarodzieja Gandalfa i kota ze Shreka. Jeśli Twoje nerwy są trwalsze od polskich dróg i nie boisz się wyzwań, to spokojnie możesz czytać dalej...

Jesteś odważny, trzeba Ci to przyznać! No, ale skoro już zdecydowałeś się na dalszą lekturę, to zaspokoimy Twój głód wiedzy i zdradzimy kilka sekretów tej niewątpliwie ciekawej profesji. Zacznijmy jednak od początku, czyli ścieżki kształcenia.

Na początek warto uporać się z egzaminem maturalnym, który w ostatnich latach nie jest już wcale taki prosty, jak wiele osób uważa. Udało się? No to świetnie, możesz zacząć szukać odpowiedniego kierunku studiów. Osobiście polecam psychologię lub inny kierunek o profilu humanistycznym lub społecznym – pozwoli Ci to na zdobycie konkretnych umiejętności, bez których sobie w pracy po prostu nie poradzisz. Tutaj znajdziesz pełną listę kierunków. W czasie studiów warto jednak rozejrzeć się za jakąś pracę i zdobyć pierwsze szlify zawodowe, wszak doświadczenie to rzecz niezwykle istotna na współczesnym rynku pracy.

Czym się będziesz zajmować w pracy?


  • budową i rozwijaniem pozytywnych relacji z klientami,

  • planowaniem i koordynacją wszelkich prac związanych z prowadzonym projektem,

  • stałym rozwijaniem zakresu działalności firmy,

  • oraz wieloma innymi rzeczami.



Wszystko zależy jednak od branży, w której uda się Ci znaleźć pracę. Najgorszy los spotyka Account Managerów, którzy zatrudnieni są w agencjach reklamowych i interaktywnych. Codzienna walka z klientami i ich dziwnymi pomysłami to tylko wierzchołek góry lodowej. Znacznie bardziej dokuczliwi mogą okazać się koledzy z pracy – graficy i copywriterzy, którzy muszą realizować polecenia klientów, które im będziesz przekazywał. Adwokat diabła chyba pasuje tutaj całkiem nieźle, prawda?

Znajomość języków obcych jest zdecydowanie wskazana, ale jeśli zatrudnisz się w korporacji, to może nie wystarczyć – będziesz musiał bowiem opanować przynajmniej podstawowe zwroty korpomowy! Może kilka przykładów: pracować na stendbaju, siedzieć w worku, pracowniczy bekap, badż do drzwi, klepnąć akcept, dostać eprówal, ustalić skołp. Niewiele z tego rozumiesz? To znaczy, że przed rozpoczęciem pracy w korpo będziesz musiał szybko nadrobić zaległości językowe! Jest tego sporo, więc lepiej już teraz chwytaj za słownik korpomowy.

Na szczególną uwagę w pracy Account Managera zasługuje jego samochód służbowy. Nieprzychylni lub zazdrośnicy zwą go po prostu gokartem, wozidłem lub akantkarem (ponownie korpomowa). Każdy, absolutnie każdy samochód Accounta przyozdobiony jest w firmowe logo – może to prowadzić do odnalezienia pewnych cech wspólnych ze średniowiecznym rycerzem, który także przyozdabiał swojego wierzchowca w herb własny. Sam samochód to jednak żadna nowość, tutaj liczy się coś zupełnie innego! Wielu Account Managerów, poruszając się po rodzimych drogach, wyznaje bowiem nowoczesną zasadę YOLO (żyje się tylko raz) i wjeżdża na czerwonym świetle na skrzyżowanie lub wyprzedza po chodniku (sytuacje zaobserwowane przez autora). Siadając za kółkiem swojego służbowego gokarta zyskują bowiem +10 do wytrzymałości blachy i +20 do szczęścia. Służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo drogowe roztropnie nie podają jednak szczegółowych danych odnośnie incydentów z udziałem Accountów – roztropność czy lenistwo?

Mimo kilku niedogodności praca Account Managera jest bardzo fajna. Jeśli lubisz pracę z ludźmi, to będziesz czerpać wiele przyjemności z wykonywania obowiązków służbowych. Na niską pensję też na pewno nie będziesz narzekać;-)
Tags: marketing